|
KAWAŁY I DOWCIPY
"Kawały i Dowcipy o Policjantach"
| Część 2 |
[1]
[2] [3]
Dział ten zawiera śmieszne i zabawne kawały i dowcipy. Znajdziecie tutaj przeogromny zbiór kawałów i dowcipów o Babie, o Bacy, o Blondynkach, o Jasiu i Małgosi, o Lekarzach, o Studentach i wiele wiele innych. Co będę Wam pisał, najlepiej sami się przekonajcie... Zapewnimy Wam dobrą zabawę!! Zapraszam i życzę przyjemnego czytania.
*
* * * * * * * * * * * *
Stojacego na przystanku autobusowym Murzyna
otacza grupka wyrostkow, skandujacych:
- Malpa, malpa, mapla!
Po chwili zjawia się policjant. Murzyn pyta go:
- Nie zareaguje pan?
Policjant zaskoczony:
- O! W dodatku mowi!
Dwoch policjantow idzie z aresztowanymi do
lekarza. Lekarz pyta pierwszego aresztowanego:
- Jak się pan nazywa?
- Wieslaw Maj.
- A pan? - zwraca się drugiego.
- Zygmunt Maj.
- A wy co? - lekarz pyta policjantow.
- Policjanci z Majami.
Zona do policjanta:
- Czemu chodzisz nagi po pokoju?
- Przeciez i tak nikt dzis do nas nie przyjdzie.
- Wiec dlaczego masz na glowie czapke policyjna?
- Bo a nuz ktos do nas wpadnie...
Komendant policji zwolal zebranie swoich
podwladnych i oznajmia:
- Krazy o nas wiele dowcipow, ale nie przejmujcie się tym. I
tak 99 procent tych dowcipow jest niezrozumialych.
Policjant wchodzi do sklepu i prosi o dwa
sznurowadla.
- Jakie?
- Jedno lewe, drugie prawe!
Wieczorem zona pyta policjanta:
- Wziales prysznic?
- No tak! Ile razy cos zginie, zawsze jest na mnie!
Policjanci zastanawiaja się co kupic swojemu
szefowi na jego urodziny.
- Moze ksiazke?
- Eeee. Ksiazke to on juz ma.
Do zataczajacego się jegomoscia podchodza
dwaj policjanci.
- Dokumenty prosze - mowi pierwszy.
- Nie mam.
- No to idziemy - mowi drugi.
- No to idzcie.
Policjant zatrzymuje przechodnia.
- Prosze się wylegimi... wylemigi... wyligi... A zreszta, niech
pan idzie do domu, mam dzis dobry humor!
Sierzant pokazuje przyszlym policjantom
pistolet maszynowy.
- To jest automat.
- Automat? - dziwi się jeden z aspiranotw - A gdzie jest otwor
na monete?
Dlaczego policjanci nosza palki dlugie i
krotkie ?
- Jesli idzie dzesieciu policjantow i jeden NASZ to oni
wyciagaja te krotkie i GO bija. Jesli natomiast idzie dziesieciu
NASZYCH i jeden policjant to on wyciaga ta dluga palke i SLEPEGO
UDAJE.
Dwoch ZOMO'wcow leje w lesie, nagle jeden mowi:
- Ej stary, co Ty tak bezszelestnie lejesz ?
- Bo leje po spodniach.
- A nie szkoda Ci spodni ?
- Nie, bo leje po Twoich.
Przychodzi policjant do domu, zona otwiera mu
drzwi a on od razu LUP jej prawego sierpowego na twarz, potem
poprawil lewym prostym, zona pobita pyta:
- Co wyscie tam dzisiaj robili ?
- Uczylismy się boksu.
Na drugi dzien policjant wraca do domu, zona mu otwiera, a on
znowu od razu kopie ja yoko w twarz potem seria ciosow prostych
w przepone, zona zmaltretowana pyta:
- Stary a coscie dzisiaj robili ?
- Uczylismy się KARATE.
Trzeciego dnia policjant wraca do domu, zona ostroznie otwiera
mu drzwi, patrzy ... a policjant ma reke na temblaku, twarz
pokieraszowana, noga powloczy, zona przerazona pyta:
- O boze ... a coscie dzisiaj robili ?
- Uczylismy się jesc nozem i widelcem - odpowiada policjant.
- Z czego zyjecie? - pyta policjant jakiegos
podejrzanego typka.
- Z zakladow!
- Co to znaczy "z zakladow"?
- Normalnie. Zakladam się z kims o wygrywam.
- Zawsze?
- Zawsze!
- No to zalozmy się. Chcialbym się przekonac, czy mowicie
prawde. - Moge się zalozyc, ze mam na dupie swastyke.
- Nie wierze - stwierdza policjant.
- Zalozmy się o dyche!
- W porzadku.
Poszli do jakiegos kata. Mezczyzna sciagnal spodnie, wypial
tylek, a policjant nachylil się nad nim i uwaznie go oglada.
Wreszcie z triumfem wola.
- Wygralem! Nie masz zadnej swastyki! Nalezy mi się dycha!
Mezczyzna placi, a policjant zadowolony zauwaza:
- No i co się tak chwaliliscie, ze wygrywacie kazdy zaklad?
- Bo wygralem!
- Jak to?
- Widzi pan wladza tych pieciu kolesiow po drugiej stronie
ulicy? - Widze!
- Wlasnie się z nimi zalozylem o trzysta tysiecy, ze mi pan
wladza do dupy zajrzy...
Idzie dwoch policjantow. Nagle jeden znalazl
lusterko, patrzy i mowi :
- O! moje zdjecie!
Drugi bierze i mowi:
- No cos ty, to moje zdjecie!
Poklocili się i poszli na komende. Tam trafili na komendanta,
ktory postanowil autorytatywnie rozstrzygnac spor. Spoglada i
mowi :
- No co wy, chlopcy, swego komendanta nie poznajecie?
*teraz rozszerzenie*
- A w ogole, to po cholere wam moje zdjecie, co?
I zabral lusterko do kieszeni. Po powrocie do domu przebral
spodnie.
Pozniej corka go pyta :
- Tato, mozesz mi dac troche pieniedzy?
Komendant :
- A wez sobie ode mnie z kieszeni.
Corka poszla, i znalazla w kieszeni lusterko, i wola do matki :
- Mamoooo! widzialas, tato nosi w kieszeni zdjecie jakiejs
laski!
Matka przybiegla, patrzy i mowi do corki :
- Cos ty, to jakas stara rura!
Idzie dwoch milicjantow. Wyciagaja kanapki,
jeden w tym momencie przeszedl na druga strone jezdni. Drugi
idzie za nim i go pyta:
- Dlaczego przeszedles ? - Na to tamten :
- Bo dentysta kazal mi jesc druga strona.
Zatrzymuje milicjant studenta, legitymuje go,
otwiera dowod i czyta:
- Widze ze nie pracujemy - mowi milicjant
- Niieee pracujemy - potwierdza student
- Opierdalamy się .. - mowi milicjant
- Opierdalamy się - potwierdza student
- O!? Studiujemy - rzecze policjant
- Nieeee, tylko ja studiuje .. -odpowiada student
- Placi pani mandat - mowi dwoch policjantow,
zatrzymujac samochod, jadacy z nadmierna predkoscia.
- A czy nie moglabym zaplacic w naturze ?
- Co to znaczy " w naturze " ?
- No , wiecie, musialabym zdjac majtki i wam dac ...
Policjant odwraca się do kolegi i pyta :
- Potrzebne ci sa majtki ?
- Nie !
- Mnie tez nie ...
- Panie komendancie - zwracaja się
posterunkowi - nie ma pracy, mozemy pograc w brydza?
- Jak boisko jest wolne...
Stoi dwoch stojkowych na skrzyzowaniu. W
pewnym momencie podjezdza jakis zagra- niczny turysta i mowi cos
do nich po niemiecku. Oni nic. Turysta usmiechnal się i probuje
po angielsku. Policjanci nic. Turysta ponawia probe, tym razem
pro- buje po francusku, pozniej po hiszpansku, nawet po rosyjsku
- bez rezultatu. Dal wiec za wygrana i odjechal.
Policjanci:
- Ty, Heniek, moze zaczniemy się uczyc jezykow obcych ???
- Po co ????? Zobacz ile ten ich umial i na co to mu się
przydalo ?
Na srodku parkowej alejki stoi mlody policjant
i placze.
Przechodzien pyta go, czy moze pomoc.
- Ach, prosze pana, zgubil się moj pies patrolowy.
- Nie ma się pan czym przejmowac. Z pewnoscia znajdzie sobie
droge na posterunek.
- Tak. On na pewno, ale ja?
- Dlaczego milicjanci maja guziki na rekawach
?
- Zeby nie wycierali w nie nosow.
- A dlaczego te guziki się tak blyszcza ?
- Bo wycieraja.
Ponoc autentyczne: w pociagu ludzie opowiadaja
sobie dowcipy o milicjantach, w tym powyzszy... Jakies dziecko
ze zdziwieniem wola do jadacego z nim rodzica: Tatusiu, ale ty
jadles wczoraj ogorki... Ogolna konsternacja, w ciszy slychac
glos ojca: Tak, synku, ale ja jadlem z beczki...
Przychodzi milicjant do ksiegarni i pyta:
- Czy ma pani cos Hemingwaya ?
- Mam - odpowiada sprzedawczyni - " Stary czlowiek i morze
".
- To ja poprosze " Morze ".
Przychodzi milicjant do ksiegarni i pyta:
- Czy jest Pan Tadeusz?
Sprzedawczyni wola na zaplecze:
- Panie Tadziu, przyszli po pana!...
Milicjant do bibliotekarki:
No niech mi pani da pare ksiazek. Szef mi kaze poczytac.
Bibliotekarka: no to panu znajde cos lzejszego...
Milicjant: eee, niekoniecznie, wozem jestem.
Dlaczego patrole milicyjne skladaja się z
milicjanta i psa?
Co dwie glowy to nie jedna.
Dlaczego milicjanci chodza trojkami?
Jeden umie czytac, drugi pisac, a trzeci pilnuje naukowcow.
Milicjant lezy z uchem przy chodniku.
Przechodzien pyta:
- Co panu jest, panie wladzo?
Milicjant:
- Plyt slucham.
Wieczorem pod latarnia stoi pijany gosc i
krzyczy:
- Otwieraj!
Podchodzi do niego milicjant i pyta o co chodzi. Na to gosc:
- Zona mnie do domu nie chce wpuscic!! - i dalej się
awanturuje.
Milicjant:
- Niech pan poczeka, ja to zalatwie.
- Halo! Milicja! Prosze otworzyc!
cisza...
- Halo! Milicja! Otwierac!
cisza...
- Niech pani nie udaje! Przeciez widze, ze się swieci!
Pijaczek szuka czegos w nocy pod latarnia.
Podchodzi milicjant i pyta się go, co robi.
- Szukam kluczy, ktore zgubilem. - odpowiada pijak.
Szukaja wiec razem i nic. Pod dluzszej chwili milicjant pyta się:
- Czy jest pan pewien, ze tutaj je pan zgubil?
- Nie, ale tu jest najjasniej!
Zomowiec nad rzeka paluje z zapalem zabe.
Podchodzi do niego jakis starszy facet i pyta:
- Co pan paluje ta biedna zabe? Nic panu nie zrobila!
A zomowiec na to:
- Nie dosc ze w moro, to jeszcze podskakuje! (i jebs zabe).
IDZIE MILICJANT I MOWI: "MYSLE WIEC
JESTEM"
I ZNIKL ...
W nagrode za dzielna sluzbe pewnien milicjant
dostal puchar. Podczas drogi do domu nie zauwazyl jednak, ze
puchar przekrecil mu się dnem do gory. Postawil go na polce,
ale kiedy podziwial go wraz z zona, zauwazyli ze w pucharze nie
ma otworu. Za pare dni, podczas odwiedzin kolegi, innego
milicjanta, poskarzyl mu się ze puchar jest wybrakowany
poniewaz nie nie moze wlozyc do niego kwiatow. Milicjant dlugo
ogladal puchar potwierdzil obawy, a w koncu zajrzal od spodu i
na to:
- Oho, faktycznie wybrakowany! Patrz i denka brakuje!
Za dziesiec minut dziesiata, prawie godzina
policyjna.
Dwoch zomowcow idzie ulica. Spotykaja przechodnia. Jeden z nich
zaczyna go bic pala i kopac.
Drugi pyta:
- Za co ty go wlasciwie bijesz?
- Ja go dobrze znam! On daleko mieszka. I tak nie zdazy!
Pyta milicjant milicjanta:
- Ej, gdzie tu jest druga strona ulicy?
- No, tam..
- Kur* ! Jak bylem tam to mi powiedzieli, ze tu.
Przychodzi milicjant do sklepu i pyta:
- Czy sa karty do gry?
- Sa.
- To poprosze osemke.
Milicjant zatrzymuje kobiete jadaca zbyt
szybko samochodem.
- Nie widziala pani znaku ograniczenia predkosci ?!
Kobieta nachyla się, zaglada pod siedzenie, wyciaga biala laske
i mowi:
- ja jestem niewidoma...
milicjant:
- a to przepraszam bardzo..
|